Wyobraźcie sobie, że szkoła nie istnieje. Że nie trzeba się do niczego uczyć, nie słucha się gadania nauczycieli, nie ma siedzenia pół dnia na nudnych lekcjach. Cały dzień moglibyście robić co byście chcieli. Ale czy to naprawdę byłoby dobre? W pierwszym momencie pomyślałam "Super!" , ale po dłuższym zastanowieniu nie byłoby to takie fajne. Przecież to w głównie w szkole poznajemy genialnych ludzi. Wiadomo jakby nie było szkoły można by poznawać ludzi inaczej. Ale nie wszyscy mają np. odwagę by podejść do kogoś na ulicy i zapoznać się z kimś, a w szkole jest to łatwiejsze, poznajemy osoby z klasy oni zapoznają nas ze swoimi znajomymi z osiedla/przedszkola/starej szkoły. Dużo osób straciłoby możliwość poszerzania swoich pasji, bez szkoły nie umielibyśmy pisać czy czytać. Ludzie którzy lubią czytać nie mogliby tego robić. Ci którzy piszą opowiadania też nie mogliby tego robić. Zgadzam się jednak z tym że to czego uczymy się w szkole jest w większości nieprzydatne. Po co nam np. wiedzieć w którym roku urodził się ten i ten władca jakiegoś państwa, albo kiedy była jakaś tam bitwa. Wątpie by ktokolwiek w życiu dorosłym na co dzień rozmawiał o takich rzeczach (no chyba że się tym interesuje). Podsumowując sądze że wszystko ma swoje plusy i minusy i coś co jest białe nie zawsze do końca takie jest.
Dziękuję wszystkim osobom które motywują mnie do pisania tego bloga. :D
I oczywiście pozdrawiam wszystkie osoby które to czytają. Do następnego postu. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz