sobota, 10 maja 2014
Dzień rozmyślań.
Są takie dni, gdy lubię posiedzieć w domu i pomyśleć, słuchając muzyki i czytając książki.
O tym czy jestem zadowolona ze swojego życia, czy idę w dobrym kierunku? Czy na pewno dobrze spędzam swoje życie?
Ostatnio dużo o tym myślę i staram się bardziej rozwijać swoje pasje, spotykać ze znajomymi i cieszyć się tym co jest tu i teraz, a nie tym, co może kiedyś nastąpi. Patrzenie tylko na przyszłość i podejście- "Kiedyś będzie lepiej" nie jest dobre. Bo nasze szczęście leży w naszych rękach, od nas zależy czy poradzimy sobie z problemami i czy będziemy radować się każdą dobrą rzeczą mimo trudności. Często nie widzimy drobnych rzeczy, które naprawdę poprawiają humor, gdy się zwróci na to uwagę: uśmiech, dobra herbata/kawa, miłe słowo czy chociażby nowy post na moim blogu (mam nadzieję, że niektórzy się ucieszą na ten widok).
Wstawiłam piosenkę Jamesa Atrhura ze względu na emocje zawarte w niej, odzwierciedlają to, jak się czuję ostatnio. Ale trzeba iść do przodu i nie dawać się przeciwnościom losu. :)
Dzięki, że jesteście i czasem komentujecie ,mimo że tak rzadko coś piszę.
Trzymajcie się.
sobota, 15 marca 2014
Być obcym wśród ludzi.
Wzięło mnie na filozofowanie i tak oto powstała ta notka. Napiszcie co o tym sądzicie.
Trzymajcie się. :)
BONUS- moje zdjęcia z Pragi :)
niedziela, 9 marca 2014
O pisaniu słów kilka
Ostatnio kilka osób poprosiło żebym pisała częściej posty na blogu. W związku z tym w zeszłym tygodniu postanowiłam, że będe wstawiać je co dwa dni. W poniedziałek miała pojawić się notka na temat hitów internetu i do dziś jej nie ma. Niestety.
Kilka osób z mojego otoczenia dziwi się, że wstawiam tak rzadko posty i nie wstawiam ich tak jak napisałam oraz porównują, że na innych blogach (np.lifestylowych) posty są nawet codziennie. Jednakże ja staram się pisać posty na konkretne tematy, nas którymi muszę się porządnie zastanowić zanim coś napiszę. A jesli pisze na szybko, żeby notki byly co dwa dni, nie jestem z nich zadowolona.
Dlatego wybaczcie, ale notki będą się pojawiać nieregularnie, ale powinny być na pewno raz na tydzień, ewentualnie co dwa. Pod koniec kwietnia egzaminy i co z tym się wiąże- coraz bardziej mi się nic nie chce.
Trzymajcie się ciepło i narazie. :)
piątek, 28 lutego 2014
Obs za obs, kom za kom? - zdecydowane NIE
Ostatnio gdy przeglądałam różne blogi, rzucały mi się w oczy komentarze typ "zaobserwuj mnie, odwdzięcze się" albo "obs=obs, kom=kom". Od razu chce podkreślić, że ja nie jestem zainteresowana czymś takim, więc proszę, nie piszcie takich komentarzy. Jeżeli jakiś blog mi się spodoba, to skomentuję lub zaobserwuję, ale nie dla żadnej zamiany!
Pierwsze, co mi się nasuwa na myśl, gdy widzę takie propozycje/prośby,to fakt że te blogerki prowadzą bloga tylko dla wyświetleń/obserwacji, by móc się pochwalić, że mają ich tyle i tyle. Wiem, że to miłe gdy ktoś kometuje nasze posty, ale tylko wtedy jeśli robi to, bo mu się coś w treści spodobało (lub nie). Puste komentarze typu "Super! Wpadnij do mnie" napisane bez przeczytania o czym jest post mija się trochę z celem. Tak samo z wyświetleniami i obserwacjami. Po co komu 10 tysięcy wyświetleń i 100 obserwacji, jeśli większość z tych osób ani razu nie przeczytała ani jednego postu.
Inną sprawą jest fakt, że jest wiele osób, które tolerują, a wręcz rozpowszechniają to zjawisko wymiany i podobają im się takie blogi. Najwięcej pojawiło się ostatnio blogi lifestylowe i niektóre są w porządku, bo prowadzą je dziewczyny, które naprawdę się tym INTERESUJĄ a nie robią tego tylko dlatego, żę wszyscy to robią, widać też że mają wiedze na dane tematy.Niestety istnieją też blogi z tym samym nagłówkiem (tylko z różnymi zdjęciami), takie same treści (tylko z innymi zdjęciami). Muszę wspomnieć, że te posty to najczęściej 4-5 zdań i kilka zdjęć.
Nie wiem czy za dużo wymagań, czy mam rację. Ale czy naprawdę ciężko jest robić to co się lubi i w czym jest się dobrym? Wolicie robić coś, bo wszyscy to robią? Możecie odpowiadać w komentarzach, może się mylę.
UWAGA
Nie mam na celu urażenia tym postem nikogo, przedstawiam tylko swoją opinię. To co napisałam o blogach i osobach to uogólnienie, występują też wyjątki.
Miłego weekendu :)
środa, 26 lutego 2014
Obecne hity muzyczne.
sobota, 15 lutego 2014
Śmiejesz się z cudzego nieszczęścia?
Ta pogoda mnie już rozbraja, ciągle szaro buro, dlatego zmieniłam tło bloga na bardziej wiosenno-letnie (ciągle jeszcze eksperymentuje z tłami więc sorki jak nagle Wam się zacznie zmieniać). Mam nadzieję, że Wam się podoba. :)
Dzisiaj będzie o ludziach, którzy śmieją się z czyjegoś nieszczęścia, co bardzo poruszyło mnie ostatnio. Jestem osobą, która przejmuje się problemami ludzi, i znajomych, i ludzi, których nigdy nie widziałam na oczy, a tylko słyszałam o ich problemach.
W zeszłym tygodniu na jednej lekcji przyszła do nas dziewczyna z samorządu. by ogłosić, że w walentynki odbędzie się zbiórka pieniędzy razem ze sprzedażą ciast. Dodała też, że jest to dla niej bardzo ważne, bo pieniądze są zbierane na jej kuzyna, który choruje na raka. Po tym jak wyszła, kilku chłopaków (a może raczej chłopców, bo nie zachowali się zbyt dojrzale) zaczęło komentować, że to było żałosne. Ale co? To że dziewczyna przyznała się, że jest to dla niej ważne i podała cel zbiórki? Dla mnie było to smutne. Nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić, co czuje ta dziewczyna, jej rodzina i ten chory chłopiec. Na następnych przerwach ci sami chłopcy rzucali żartami "Zbiera na raka.", co gorsze akurat niedaleko siedziała tamta dziewczyna.
Po lekcjach, w szatni, kilka dziewczyn z równoległej klasy prowadziły tuż przy mnie taką rozmowę (jest to rozmowa dotycząca już innych osób i innej sprawy):
-Ej, a to prawda, że (powiedzmy Klara) jest w szpitalu?
-Noo, podobno ma coś z sercem, może w końcu wyleczą jej też mózg, haha.
-Haha, podłączą jej kroplówkę do czoła to może zmądrzeje.
-Ale w sumie wiadomo co jej jest?
-Jakąś operacje ma chyba, ale w sumie mam to gdzieś, przynajmniej jej w szkole nie ma.
Na tym ta rozmowa się skończyła i dziewczyny wyszły. Słuchając tej rozmowy byłam w szoku i aż się we mnie gotowało, chciałam im coś powiedzieć, ale się powstrzymałam.Widać było, że bardzo nie lubią tej dziewczyny, ale czy to jest powód by tak naśmiewać się z jej nieszczęścia?
Obie te sytuacje mnie naprawdę poruszyły. Od dłuższego czasu angażuję się wraz z Mamą w różne akcje charytatywne i przeczytałam wiele prawdziwych historii osób, które walczyły z rakiem lub chorobami serca. Świadomość, że jestem zdrowa, nie czyni mnie lepszą od nich i nigdy do głowy mi nie przyszłoby żeby się z tego śmiać. Jeśli już to płakać. Zastanawiałam się skąd wzięło się takie zachowanie osób przedstawionych w tych sytuacjach i doszłam do pewnych wniosków. Po pierwsze mogły one chcieć popisać się przed innymi, pokazać swoją wyższość i bycie lepszym od innych. Poza tym część ludzi nie spotkała się nigdy z takimi tragediami, jeśli już to tylko na filmach, co sprawia, że jest to dla nich coś mniej realnego i rzeczywistego. Ostatnim wnioskiem jest fakt, że te osoby nie posiadają cechy jaką jest empatia. Nie potrafią odczuć tego, co czują inni. Poza tym duża ilość ludzi w naszych czasach myśli tylko o sobie.
Jeśli jest wśród Was ktoś, kto chciałby jakoś pomóc, to jest strona dobryklik.pl . Na tej stronie przez miesiąc są zbierane pieniądze na jakąś chorą osobę, która potrzebuje pieniędzy na leczenie lub operacje. Gdy klikniecie w link pojawia się strona, na środku jest zdjęcia zasłonięte kwadracikami. Kliknięcie w jeden kwadracik to 10 groszy. Może wydaje się to mało, ale każdy grosz się liczy. Wierzę, że mam czytelników z dobrymi sercami, którzy zechcą pomóc. Szczegóły akcji na stronie dobryklik.pl
Mam nadzieję, że notka Wam się spodobała. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie na ten temat.
Miłego tygodnia :)
wtorek, 4 lutego 2014
Motywacja i jej brak.
Ostatnio wszyscy w naszej "kochanej" szkółce uświadamiają nam że jak źle zdamy egzamin gimnazjalny to będzie źle, nie dostaniemy się do liceum i trafimy do jakiegoś badziewnego, a potem źle napiszemy maturę itd. itd. Historia z przewidywaniami nie ma końca. Co ja o tym myślę? Że po pierwsze to totalne bzdury, nie ma znaczenia w jakim liceum się jest, jeśli jest się ambitnym to nawet w najgorszym liceum da się zdać dobrze maturę (a przynajmniej tego dowiedziałam się od licealistów) , a po drugie takimi tekstami nauczyciele nie zagonią nas do nauki. Oni nas tym tylko DOŁUJĄ (przynajmniej mnie i moich znajomych, nie mówię o każdym). Ciągle tylko słyszymy że zostały tylko 2 miesiące, że olewamy szkołę i chyba sobie jakieś żarty z tego robimy i... eh.. mogłabym pisać w nieskończoność. Zastanawia mnie czy oni (nauczyciele) naprawdę myślą, że nas to zmotywuje do nauki? Jak na razie słabo im idzie.
Bez motywacji jest bardzo ciężko cokolwiek robić. Jak na razie moją motywacją jest to, że niedługo piątek i zajęcia z rysunku ^^ (REKLAMA jeśli jesteście z trójmiasta i lubicie rysować lub malować lub chcecie przygotować się do egzaminów na architekturę lub do ASP to polecam Pracownie Malarstwa i Grafiki KONIEC REKLAMY) Dodatkowo motywują mnie i dają mi siłę na naukę rozmowy ze znajomymi często totalnie dziwne ale mega pozytywne (pozdrawiam Artura i Ade ;) ). Dużo też daje odsuwanie złych stron życia na bok i skupiania się na tych dobrych (ha! łatwo napisać, trudniej zrobić, ale da się).
Jedyne co mogę Wam pomóc to powiedzieć żebyście starali się nawet w tych makabrycznych chwilach znaleźć coś, co wywoła na Waszej twarzy uśmiech. W moim przypadku jest to dobra muzyka albo jak pisałam wcześniej rozmowa z kimś lub robienie czegoś co lubię.
Wiem, że jest mega chaotycznie ale moje myśli pędzą jak szalone i no cóż, pracuję nad tym żeby było lepiej ale idzie mi opornie.
Uśmiechajcie się czasem i nie dajcie się załamać.
Do następnego ;)